Bajki o niby-szyciu i inne baśnie niestarej baby…

Blog upomniał mnie, że od trzech miesięcy nic nie pisałam… ale to niemożliwe żeby tak długo przecież!

A ja w prawie każdej wolnej chwili znów wracam do świata Dysku. Co oznacza, że świat szycia został gdzieś daleko a ja jestem znowu przekonana, że świat jest jednak płaski.

Chociaż zaczęłam nawet szyć sukienkę (chyba już miesiąc temu…), ale jak się wytnie o rozmiar za duży wykrój, materiał jest całkiem nieźle rozciągającym się dżersejem… sami wiecie co się wydarza. Leży znaczy się i kwiczy (głównie ten kwiczy co się w to ubrał po sfastrygowaniu i widzi  te centymetry wszędzie zwisające. Aż żałuję że nie zrobiłam zdjęcia – byłaby przyzwoita przestroga dla ludzkości „naddającej na wszelki wypadek trochę tam i nieco tutaj”).

Ale co? Ja nic nie robię???

Naprawiłam niejedne spodnie, urwany wieszaczek czy podszewkę… a na bal karnawałowy stworzyliśmy prawdziwego Lorda Vader-a Homade Version prawie Deluxe! Groźniejszy niż oryginalny (szczególnie dla ścian i brata)!

A potem uszyłam kolejną śniadaniówkę – tym razem czerwoną na specjalnie zamówienie pierwszoklasisty, który wie dokładnie czego chce!

To już prawie można uznać za szycie – chociaż odtwórcze, z tego samego wypróbowanego wzoru co tutaj…

Przyznać trzeba, że całkiem ciekawa wyszła w tej czerwieni, mimo moich idiotycznych wątpliwości czy chłopiec może do szkoły takie dzikie kolory nosić! Po prostu starszy musi mieć wszystko czarne lub granatowe i jeszcze się nie przyzwyczaiłam do radosnych barw…

Ale te wszystkie problemy to pewnie ze starości… bo ostatnio jak poszłam do pewnego sklepu z kosmetykami bez makijażu (tzn. ja byłam bez makijażu nie kosmetyki), to pani sprzedawczyni popatrzyła i wrzuciła mi dużo próbek kremów na zmarszczki po 40-stce (a jeszcze tak dużo mi brakuje do! och!).

To skłoniło mnie do ponurych myśli, że wkroczyłam w ten etap życia w którym wychodzenie z domu bez przyzwoitego makijażu jest po prostu niegrzeczne…

Tym uroczym akcentem zakończę ten i tak za długi wpis o niczym.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich (jeśli ktoś taki istnieje), którzy byli bardziej wytrwali ode mnie i zdarzyło im się tu zaglądać mimo codziennego zabiegania i innych przeciwności losu 🙂

 

IMG_9703

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s